Rozdział przynajmniej raz w tygodniu .

sobota, 23 sierpnia 2014

Rozdział 21 Część II

Proszę , przeczytaj notatkę poniżej !
**Nathan**
Szedłem , a raczej  kuśtykałem w stronę pokoju Loczka . Jestem wkurwiony , ale to już chyba mówiłem . Nie wierzę dziewczynie . Na pewno kłamie ! Jestem tego pewien !
- James ! - wtargnąłem do środka pomieszczenia gdzie siedział blondyn .
- Co ? - powiedział cichutko .
- Wytłumacz mi to ! - krzyczałem .
- Co ? - jestem coraz bardziej zdenerwowany . On po prostu robi mi na złość ! Niedawno przeleciałby moją fikcyjną dziewczynę , a teraz udaje durnia !
- Kurwa nie wiesz co ?! Chyba odłożę te kule i ci przypomnę ! - darłem się . Nie wiem czy normalny człowiek dałby radę wstać z zaszytą i w dodatku świeżą raną . Plus do tego wydzieranie się na inną osobę . To bardzo męczące . Na dodatek ja rozmawiam z kretynem .
- Chciałeś przelecieć moją dziewczynę ! Gadaj ! Dlaczego ?! - krzyczałem . On leniwie wstał . Spojrzał mi prosto w oczy i powiedział :
- Chciała tego ... - w tej chwili przywaliłem mu w twarz .Obolały James runął na podłogę .Złapał się za bolące miejsce .
- Nie kłamię ! Dobierała się do mnie ! - zaczął - Mówiła , że jesteś kiepski w łóżku i nudzi jej się . Dlatego ! Chciałem jej ulżyć , a ty byś się o tym nie dowiedział .
- Ona mówi co innego ... - szepnąłem .
- Co?
- Że ją do tego namówiłeś , bo coś wiesz ... - ponownie szepnąłem . Ja ? Kiepski w łóżku ? Nawet tego nie robiliśmy , a ona mówiła by mu takie rzeczy ? Nie sądzę .
- Co niby wiem ?
- Nie mogę ci powiedzieć . Nie mam pewności , które z was kłamię . - odparłem . Chciałem wyjść ,ale zatrzymał mnie głos Loczka .
- Nathan ... Przepraszam ... - słyszałem jak podniósł się z ziemi - Przecież jestem twoim przyjacielem . To mi  powinieneś wierzyć . Zawsze mogłeś na mnie liczyć . Teraz też tak jest . Proszę wybacz mi . - zakończył . Ja zamknąłem oczy . Wziąłem głęboki wdech ,a później powoli wypuściłem powietrze . Uspokoiłem się .
- Nie zbliżaj się do niej . - wyszedłem .
Wróciłem do sypialni . Na środku leżała dziewczyna . Cała zapłakana . Na całej twarzy miała siniaki . Dopiero teraz zobaczyłem co zrobiłem . Podszedłem do niej i pomogłem wstać , ponieważ leżała na podłodze . Usiedliśmy na łóżku . Wtedy odsunąłem się od niej , aby lepiej przyjrzeć się jej ranom . Z niektórych jeszcze delikatnie sączyła się krew .
- Nie wierzysz mi , prawda ? - usłyszałem po chwili - Ale ja mówię prawdę ! Nie powinieneś mnie bić ! Nie należę do ciebie ! Mogłeś mnie wysłuchać ! Albo pobić tego dupka , a nie rzuciłeś się z pięściami na mnie ! - wstała i zaczęła okładać mnie rękoma . Nie broniłem się . Dałem jej się na mnie wyżyć . Dostałem kilkukrotnie w twarz , w brzuch , a nawet w ranę w udzie . Bolało , ale nie podniosłem nawet ręki . Siedziałem z zamkniętymi oczyma i czekałem aż skończy .
Po kilkunastu minutach zaprzestała . Otworzyłem oczy i spojrzałem na nią . Z jej oczu leciały łzy .
- Wierzę ci ... - wyszeptałem i przyciągnąłem dziewczynę bliżej siebie . Posadziłem na swoich kolanach . Przytuliłem .
- Przepraszam ... - teraz to i ja płakałem . Jak mogłem tak zmasakrować twarz dziewczyny ? Jak ?! Nawet jeśli ona mi kiedykolwiek wybaczy , to ja tego nigdy nie zapomnę i już do końca życia będę miał do siebie żal .
- Debby ... Jeśli chcesz . Możesz odejść . Ale nie do swojego domu . Dam ci pieniądze i zamieszkasz gdzieś indziej . Gdzie nikt cię nie rozpozna . Chciałem cię chronić , a sam postąpiłem jak dupek , jak nie wiem kto . Chyba nie ma określenia , które pasowałoby do mnie . - powiedziałem . Żałowałem wszystkiego co jej zrobiłem . Nie chcę już jej nigdy skrzywdzić ! Chcę o niej zapomnieć . Chcę aby ona zapomniała o mnie . Prawda , trudno będzie zapomnieć o niej , a jednocześnie pamiętać krzywdę jaką jej wyrządziłem .
- Na prawdę dasz mi odejść ? - spytała po chwili  ciszy .
- Tak . Od teraz jesteś wolna . - odparłem patrząc w jej oczy .
- Nie poradzę sobie sama . - szeptała spanikowana .
- Wierzę w ciebie . Jesteś silną dziewczyną . - blondynka wstała z moich kolan i zaczęła pakować wszystkie swoje rzeczy .
Po godzinie była gotowa . Wsiedliśmy do auta . Postanowiłem zawieźć ją do hotelu . Zapłaciłem również za nocleg . Dałem jej moją kartę kredytową ( jedną z kilku ) , na której była spora suma pieniędzy . Pomogłem zanieść bagaże do jej pokoju .
- To ... To chyba koniec . - powiedziała .
- Na to wygląda ...  - odparłem smutny . Zależało mi na niej . Teraz też zależy . Chciałbym dostać kolejną szansę w życiu . Nie byłbym przestępcą . Nie poznałbym Debby i wiódłbym spokoje życie z rodziną .
- Przepraszam jeszcze raz . Niestety nie wiem co mógłbym zrobić abyś mi przebaczyła . - powiedziałem patrząc na podłogę .
- Po prostu odejdź . Zapomnij o mnie . - szepnęła .
- Jak sobie życzysz . - przybliżyłem się - Ale zanim wyjdę chcę coś jeszcze zrobić . - spojrzeliśmy sobie w oczy.
- Co takiego ? - spytała już głośniej .
- Chce cię ten ostatni raz pocałować ... - tym razem to ja szepnąłem .
- To na co czekasz ? - w tej chwili złączyłem nasze usta . Był do długi ,namiętny pocałunek . Już ten ostatni . Po zakończeniu go , dałem jej jeszcze skrawek papieru .
- Co to ?
- Jakbyś potrzebowała pomocy ... - odparłem - Jeśli tylko napiszesz , ja przybędę . - odparłem i wyszedłem .
Wyszedłem z hotelu . Już nigdy jej nie zobaczę . Nie zobaczę jej oczu , nie posmakuję słodkich ust , które mogłyby budzić mnie co ranek . Nie dotknę jej ciała , pięknych włosów . Nie będę mógł cieszyć się jej perlistym uśmiechem , który zawsze poprawiał mi humor . Będę musiał zapomnieć również o zaraźliwym śmiechu blondynki . Będę musiał odejść i wrócić gdy tego zapragnie . Wątpię jednak , że po tym wszystkim , do mnie zwróci się ze swoim problemem .
___________________________________________
Ta-daam !
Mamy rozdział 21 za sobą .
Również zegnamy się z II częścią opowiadania
I tym właśnie rozdziałem zaczynamy III część !
A teraz coś bardzo ważnego !
DZIĘKUJĘ ZA 8 OBERWATORÓW ♥ !
ZA KOMY POD WSYSKIMI ROZDZIAŁAMI II
CZĘŚCI OPOWIDANIA ♥ !
Zasmucę Was ...
Rozdziały przewiduję RAZ w tygodniu .
Dlaczego pytacie .
A więc za kilka dni zaczyna się szkoła ! :)
Ja się cieszę , bo trochę mi nudno w domu ://
No i idę do 1 gimnazjum
Tam zacznie się fizyka , chemia , geografia i niemiecki :((
Z 1 i ostatnim przeczuwam największe problemy.
No ale nie o szkole mowa .
Tak jak na KAŻDYM moim blogu pytam Was
Kiedy chcecie abym dodawała rozdziały ?
Chcę również pocieszyć Was , bo w weekend będę dodawała
rozdział na wybranego przeze mnie bloga ^^
Co do długości będę dwa razy dłuższe niż te na tym blogu .
Czyli ten jakbyście przeczytali  dwa razy .
;)
Piszcie
Na kochankowienathansykes.blogspot.com
pojawił się kolejny rozdział ( od wczoraj )
A na now-is-my-moment.blogspot.com
już niedługo będzie , bo
Biorę się za pisanie ;)
Maja!♥♥

czwartek, 14 sierpnia 2014

Rozdział 20 Część II

Na początku pragnę przeprosić Was Kochani za długą nieobecność . Podczas chwili samotności napisałam rozdział 20. 
Dziękuję jeszcze za te 7 cudownych komentarzy ! ♥
Ody tak dalej . Nie przedłużam ! :))
Kocham Was !
Miłego czytania :)


**Nathan**
Spojrzałem na dziewczynę . Po jej twarzy spływała krew . Czy odczuwam żal ? Nie , nie żałuję tego , że ją pobiłem . Wredna , puszczalska szmata ! Takie jest moje zdanie o niej ! Myślałem , że będzie się wyrywać do mnie . Błagać aby pójść zobaczyć co się ze mną dzieje . Nigdy bym nie pomyślał , ze tak łatwo skusi się na kutasa Lokowatego cwela . Hm.. Mógłbym wymyślić coś gorszego . Poczułem ogromny ból w okolicach serca . Był on dużo większy od bólu jaki czułem w udzie po strzale policjanta . Złapałem się za bolące miejsce i zerknąłem ponowie na dziewczynę . Wtedy zrozumiałem , że za dużo cierpię tego dnia . Muszę zakończyć swoje zadanie .
 Nie zważając na ból usiadłem na łóżku . Przemyślałem sobie na wszystko , czy jej śmierć zmniejszy mój ból . Zawsze można spróbować . Niczego do niej nie czuje . Już nie czuję . Gdyby nie skorzystała z chwili mojej nieobecności na próbie seksu z McGuiness'em , to nie  Ze schowka wyciągnąłem pistolet i wycelowałem w nią . Była nieprzytomna . To dobrze . Nie będę musiał patrzeć jej w oczy podczas wykonywania strzału .
Powoli przygotowuję się do naciśnięcia spustu , gdy do sypialni wbiega Thomas . Uderza mnie w dłonie , w których znajduje się pistolet . Przez jego ruch broń ląduje na podłodze . Rozlega się nieduży hałas . Był jednak w stanie zbudzić dziewczynę . Blondynka otworzyła oczy .
- Co ty do cholery wyprawiasz Sykes ?! - popchnął mnie na łóżko . Syknąłem niezadowolony . Mogłem pozbyć się na dobre mojego problemu .
- To co powinienem zrobić od dawna ! - krzyknąłem leżąc na materacu .
- Czyli co ?! Przecież to twoja dziewczyna ! - darł się . Całe szczęście , że drzwi są zamknięte .
- Nic nie rozumiesz ... - spojrzałem na niego wrogim wzrokiem - Ona nie nazywa się Sophie ... Tylko Debby . Debby Alko ... - warknąłem .
- Co ? To ... - kiwnąłem głową . Chłopak złapał się za głowę i spojrzał z paniką w oczach zakrwawioną blondynę .
- Coś ty kurwa zrobił ? - powiedział dużo spokojniej .
- Nie dałem rady ... To mnie przerosło ... - zacząłem - Nie potrafiłem zabić kobiety , która nic mi nie zrobiła ... Nie czułem takiej potrzeby , uważałem to za pomyłkę , niesprawiedliwość ... Zmiękłem ... - wyprostowałem się - To był błąd . - warknąłem już po raz kolejny podczas naszej konwersacji .
- Dlaczego nas okłamywałeś ? - spytał . On jest głupi czy tylko udaje ?
- No jak to " dlaczego " ?! - podniosłem ton głosu - Już bym nie żył ! Co gorsza Siv mógłby mnie torturować ! Bałem się ! Nadal się boję ! Nie dam rady dłużej udawać ! - łzy poleciały z moich oczu .
- Zrób to dla niej ... - chyba na prawdę jest idiotą .
- Dla tej dziwki ?! Gdybym nie przyszedł , to zabawiałaby się z Jay'em ! Wredna szmata ! - chciałem ją uderzyć , ale nie miałem sił na wykonanie tej czynności .
- I musiałeś ją pobić ?! - spytał podchodząc do niej i przyglądając się jej twarzy .
- Zasłużyła dziwka jedna ... Ze mną nie chciała ... Do Lokowatego poleciała ... szmata ... - mruczałem niezadowolony .
- Zazdrosny ? - spojrzał na mnie z uśmieszkiem .
- Pff .. Nie . Nic do niej nie czuję . Po prostu byłem zły , że jest mi nie posłuszna . Tyle . - odwróciłem się do nich plecami .
Thomas opatrzył jej twarz . Dokładnie wytarł lekko zastygająca krew . Przemył jej twarz i na rany założył opatrunki . Zabrał mi broń , aby nie posunął się za daleko . Zostałem sam z wredną suką , która tak szybko rozdarła moje serce na pół .
Teraz siedziała metr ode mnie .
- W czym jest lepszy ode mnie ? - spytałem ledwo słyszalnie . Powtórzyłem jeszcze raz , ponieważ dziewczyna nie usłyszała .
- Nathan ... - usłyszałem jej cieniutki głosik . Jej twarz była zmasakrowana . Patrzyłem tak na nią i sam siebie pytałem " Co ja jej zrobiłem ?! " . Wyglądała okropnie  .
- To nie ... W niczym nie jest od ciebie lepszy ... - zaczęła spokojnie , nie patrzyła na mnie . Czemu mam być zdziwiony ? - On ... On dowiedział się , że nie wykonałeś zadania . Kiedy doszliśmy do pokoju rzucił mnie na łózko i powiedział , ze o wszystkim powie waszemu szefowi . Wtedy oboje zginiemy . Błagałam go . Na marne . Dopiero później zaproponował dyskrecje za seks ... Co miałam zrobić ? - spojrzała na mnie . Miała łzy w oczach . Ja chyba też .
- Nie chciałam umrzeć  ... - wydusiła z siebie , a ja odwróciłem wzrok - Co gorsza , nie chciałam żebyś ty odszedł ... - złapała mnie za dłoń leżąca swobodnie na kocu .
- Przepraszam ... - wyszeptała . Szybko wyrwałem dłoń . Wstałem , to już zrobiłem wolniej . Towarzyszył mi ogromny ból . Nie wiem jakim cudem mi się to udało . Wziąłem kule i ruszyłem w stronę drzwi ciagle sycząc z bólu .
- Nie wierzę ci ... - wyszeptałem i wyszedłem . Szedłem po wyjaśnienia . Po usłyszenie prawdy .


Maja♥

poniedziałek, 4 sierpnia 2014

Rozdział 19 Część II

**Nathan**
Okropne , a również dziwne uczucie . Strasznie boli , leje się krew , którą próbują zatamować - jednak na marne . Cieknie niemiłosiernie . Z drugiej strony czuć łaskoczące mrowienie po całej nodze . 
Przerażający jest fakt , że jest 50% szans na uratowanie mojej nogi . 
- Ile kurwa można na ciebie czekać Hans ! - usłyszałem zdenerwowanego Max'a . Doktorek szybko podbiegł do mnie . Wyjął jakieś swoje rupiecie . Zręcznie zatamował ciecz spływająca po długości nogi . 
- Może boleć ... - powiedział i zaczął wyciągać kulę , która była głęboko w moim ciele . Syknąłem . Bolało , ale martwiłem się bardziej o trzęsące się ręce doktorka oraz jego zmieszany wyraz twarzy .
Po kilkunastu minutach miałem bolesny zabieg za sobą . Hans otarł moją już niekrwawiącą ranę wodą utlenioną i oplótł ją niezliczonymi warstwami bandaży .
- Będzie dobrze . Udało się uratować nogę i jego życie . - zaczął - Było to na tyle poważne , nie nie wiem , czy przeżyłby dwa całe dni .
- To było kurwa dłużej do mnie jechać ! - warknąłem w miarę swoich sił dość głośno .
- Życzę zdrowia i..
- Wynocha ! - krzyknąłem na spłoszonego doktorka , który usłyszawszy mnie od razu ulotnił się z domu .
- Chłopaki pomożecie dostać mi się do Sophie ? - spytałem błagalnym głosem . Zgodził się Max i Thomas , którzy jako jedynie usłyszeli moją prośbę . Reszta śledziła w internecie oraz w telewizji owoce naszej nie udanej misji . Za kilka minut będzie o tym głośno na całym świecie .
****
Ledwo co weszliśmy po schodach . Chyba nie powinienem prosić ich o pomoc . Mogłem tam leżeć . Pytacie czemu ?  A więc po otworzeniu drzwi do sypialni zastałem piękny widok . James i Debby prawie uprawiali seks ! Oczywiście zrobiłem ogromną awanturę . Wywaliłem Loczka z pokoju i rzuciłem się z pięśćmi na dziewczynę .
- Jak mogłaś ! - darłem się uderzając ją po twarzy . Byłem na nią zły . Najpierw mnie w sobie rozkochuje , a potem pieprzy się z moim przyjacielem , no , byłym przyjacielem . Teraz nie chce go znać .
- Przestań ! Błagam ! - zakrywała się dłońmi . Łkała z bólu .
- Ja traktowałem cię poważnie , a ty szmato puszczasz się gdy ja mogłem stracić nogę ! - upadłem bezradny na łózko . Miałem krew na rekach . Krew dziewczyny . Spojrzałem na nią . Była cała w czerwonej cieczy.
_____________________________________
Krótki , ponieważ jest u mnie kuzynka oraz kuzyn .
Nie miałam czasu na dalszy ciąg rozdziału.
Wybaczcie .

czwartek, 24 lipca 2014

Rozdział 18 Część II

**Nathan**
Dojechaliśmy na miejsce . Niby środek Londynu , a jest ciemniej niż podejrzewałem . Już z kilku metrów od naszego auta widać kamery .
- Do roboty chłopacy . Sykes i ja zostajemy tutaj , pokażcie co umiecie . - każdy z bandy , oprócz mnie i Łysego , zajął się swoim zadaniem . My mieliśmy wejść dopiero wtedy , gdy kamery będą wyłączone , wszelkie pułapki na włamywaczy wykryte . Nie wiem , czy ktoś inny odważyłby się okraść ten bank . Jest tam spooora sumka dolarów . Cały nasz gang nie zarobił by tyle przez całe życie !
Mijały sekundy , minuty . Jest godzina 1.23 .
- Sykes ostatnie kamery wyłączane ... Niedługo wchodzimy ... - powiadomił mnie Max .
- Jasne ...  - odparłem i wstałem z siedzenia samochodu .
- Gotowy ? - zapytał , kiwnąłem głową - Masz plan jak go otworzyć .
- Polega na tym samym co zwykły sejf ,trzeba znać kod .
- Znasz ? - serio jest taki głupi ?
- Tak ... Znam... - zakpiłem sobie z niego - Nie ! Proszę cię ! Na całym świecie może jedynie dwie osoby go znają ...  Niestety nie jestem nią ja , ale mam swój sprzęcik ... - wyjąłem urządzenie .
- Na czym polega ? - zadał kolejne pytanie .
- Przymocuję to do sejfu i da mi sygnał w postaci dźwięku . Wtedy ... domyślę się cyfry .- nie powiem , to  z komplikowane i mogę się pomylić . Jaka jest szansa na to aby tego nie spieprzył ? Jakieś 42 procent ? Tak , tyle .
 
No i się zaczęło . Moja walka o przetrwanie i dojście do pieniędzy . Potem walka i sprawdzenie mojego słuchu oraz droga powrotna . Niby wszystkie kamery są zabezpieczone , pułapki wyłączone w miarę możliwości , a te nie wyłączone są oznaczone tak , abyśmy bez problemu mogli je zauważyć .
Jesteśmy w połowie drogi . Jak na razie wszystko idzie , że tak powiem " gładko ". Minęliśmy dwie pułapki . Nie było dużego problemu , no może oprócz tego ,że prawie włączyłem alarm ,lekko dotykając nogą linię .
- Dobra Sykes , wykaż się .. - powiedział gdy staliśmy przed skarbcem . Niepewnie podszedłem do niego i .... włączył się alarm .
- Co do cholery się dzieje !? - krzyknął do telefonu .
- Max , nie znalazłem tej pułapki ... Nie widziałem jej na plan ... - powiedział mu któryś z chłopaków - Radzę wam uciekać , bo w ciągu kilku minut przyjadą  służby .
- Sykes , spadamy ! - biegliśmy ile sił w nogach nie zważając na inne przeszkody jakie wcześniej starannie omijaliśmy .
- Stój! - szepnął zatrzymując mnie - Spóźniliśmy się ... - dopowiedział . Zauważyłem grupę policjantów składającą się z 4 osób . Była w śród nich jedna kobieta , która chyba zwróciła na siebie uwagę Łysego .
- Max , to nie pora na flirt .. - upomniałem go .
- Plan jest taki , że gdy się rozdzielą , my idziemy za brunetką . -przewróciłem oczami - Musze ją mieć . - warknął - Ty zajmij się swoją suką ... - o nie kolego .
- To nie jest żadna suka !- krzyknąłem i zwróciłem na nas uwagę policji .
- Za nimi ! - krzyknął jeden . Zaczęła się prawdziwa ucieczka . Ani ja , ani Łysy nie wiedzieliśmy gdzie wyjście .
- Prosto i na lewo , potem skręćcie na prawo i jedynie biegnijcie do drzwi .. - powiedział James .
- Dobra , przyszykujcie auto ... - powiedział i skręciliśmy w lewo . Potem poszło wszystko pomyślnie do czasu tego strzału .
- Nathan ! - krzyknął , kiedy zobaczył , że leżę i krwawię .
- Boli ... Kurwa ! - krzyknąłem  gdy zauważyłem moje udo . Całe we krwi . W dodatku siedziała w nim kula !
-Dajesz, idziemy .. - wziął mnie pod ramię i zaczęliśmy uciekać w miarę możliwości . Na szczęście wyszliśmy już z budynku rojącego się od służb .
-Weźcie go ... - powiedział podając mnie James'owi i Parker'owi , którzy mieli strach w oczach .
- Gdzie Mils ? - spytał gdy jechaliśmy do bazy .
-Nie żyje ... - powiedział . O dziwo Max nic sobie z tego nie robił . Żyje czy nie , jak widać nie miał oto dla niego większego znaczenia .
- Au ! - krzyknąłem kiedy Thomas wyciągał mi kulę .
- Nie wierć się ... Muszę ją wyjąć i zatamować krwawienie .. - powiedział , a dwóch chłopaków przytrzymało mi ręce oraz wolną i zdrową nogę .
 
Ledwo wytrzymałem drogę busem . Chłopcy zanieśli mnie do środka i ułożyli na kanapie .
- Zaraz przyjedzie .. - powiedział do mnie Max . Chodziło mu o naszego lekarza . Gdyby zabrali mnie do szpitala , już bym nie wrócił , oni też nie . Zamknięto by nas w więzieniu .
- Nathan ? - usłyszałem głos Debby .
- Zabierzcie ją ! Nie chce , żeby zobaczyła mnie w takim stanie ... - syknąłem.
- Dobra , Sophie idź na górę ... - powiedział James . Podszedł do niej i zasłonił swoim ciałem, mnie skręcającego się z bólu . Kiedy ten doktorek przyjedzie ?!
__________________________________________
Kolejny rozdział ^^
Biedny Nathan ?
Piszcie Kochani :)


środa, 23 lipca 2014

Rozdział 17 Część II

**Nathan**
Chciałem się wrócić i pogadać z Debby o nas , bo chyba jesteśmy " my " . Nie wiem czy ktokolwiek to zrozumie , ale jeśli wrócę to czeka nas poważna rozmowa . Właśnie , kiedy wrócę . A jeśli nie wrócę ? Wtedy albo wyrzucą Debby z willi i pozostawią samej sobie , albo zostanie , a wtedy James będzie mógł ją zdobyć . Nie mogę pozwolić na żaden z tych scenariuszy .
- Spokojnie Sykes . Wrócisz , nie martw się . Po prostu musisz ... - zacząłem mówić sam do siebie . Przerwał mi Max .
- Młody idziemy . - oznajmił i poszedł w kierunku wyjścia oraz stojącego , czarnego busa . Był dość duży , ale czemu ja się dziwiłem . Musiał pomieścić kilku mężczyzn , no i oczywiście nasz sprzęt .
- Widzieliście nasze sprzęty ?! - jarał się Thomas .
- Zapewne o broń ci chodzi ? - spytałem , no bo o co by mu chodziło ?
- Nie tylko , chociaż sama broń robi wrażenie . Niestety możemy użyć w ostateczności . - powiedział zawiedziony .
- No to opowiadaj ... - powiedziałem i równocześnie zachęciłem go .
- A więc ... To jest .. - i tak zaczął wymieniać każdą broń po kolei dodając do niej 5 minutowy opis . Poza tym mieliśmy liny stalowe  , łomy , masę innych pierdół , kamer i sam nie wiem czego jeszcze .
Ucieszył mnie fakt , że każdy dostał tak zwaną " krótką "  oraz mały mikrofon , aby móc porozumieć się z innymi .
- Teraz powiem kto ma co robić ... - zaczął Max - Thomas , pilnujesz wejść . Do banku ma nikt nie wejść . Tym bardziej nikt nie może wyjść . Wy również jeśli zobaczycie kogoś nie z naszej grupy , macie powiadomić innych . Zrozumiano ? - wszyscy odkrzyknęliśmy "Tak ! "  - Loczek ... Ty zajmiesz się kamerami w budynku .
- Uuu... Fajowo .. - zacierał ręce blondyn .
- Ciszy mnie twój entuzjazm .. - dodał i ponownie zaczął mówić o tym kto co ma robić . W końcu przyszła kolej na mnie - Sykes ... - spojrzałem na niego z zaciekawieniem . Bałem się mojego zadania - Ty otworzysz sejfy ... - że co kurwa ?!
- Ja ?! - myślałem , że zemdleję . O czym on mówi ? Ja zwalę całą akcję , nawet nie , że zwalę , spieprzę i przeze mnie wszyscy trafią do więzienia .
- Głuchy ? Masz najlepszy słuch , jesteś szybki , zwinny i masz swój rozum . - powiedział - Jedna rada Sykes .. - zaczął oschle - Gdy będziesz go otwierać , nie słuchaj nikogo i lepiej się nie pomyl ... - podszedł do busa - Wsiadamy panowie !
Posłusznie jak cała reszta usadowiłem się z tyłu . Jednak zostałem poproszony o zajęcie miejsca z przodu . Siedziałem obok Łysego , gdy zadzwonił mój telefon . Nie chciałem go odbierać , lecz Max się wkurwił i kazał mi go odebrać albo wyłączyć . Miałem jednakże szansę na odebranie go , więc tak też uczyniłem .
- Tak ? - czekałem aż osoba po drugiej stronie się odezwie .
- Nathan , tu De.. Sophie .. - usłyszałem głos mojej blondynki .
- Czemu do mnie dzwonisz ? - spytałem . Wyczuwam troskę .
- Chcę sprawdzić czy żyjesz ... - martwi się ? Martwi się ! Debby się o mnie martwi ! - zanuciłem w myślach .
- Jest dobrze. Pogadamy jak wrócę . Na razie Kochanie .. - powiedziałem rozłączając się .
- Sykes , lepiej żeby twoja dupa nie dzwoniła podczas akcji . Wyłącz go ..- Debby to nie dupa Łysy .
- To nie żadna dupa , tylko moja dziewczyna i radzę ci o niej tak nie mówić .. - warknąłem , na co reszta z tyłu uciszyła się i słuchała naszej wymiany zdań .
- Niby czemu mam do niej tak nie mówić ? - podniósł ton .
- Bo sam otworzysz ten cholerny sejf ... - ja również podniosłem głos - A zaraz ... Ty nie potrafisz .. - zgasiłem Łysego .
- Wyłącz ten telefon ... - wygrałem ! Ha , ha, ha, ha !
Potem otrzymałem zdjęcie przedmiotu , z którym będę musiał się zmierzyć .
- Kurwa ! Co to jest do cholery ?! - bluzgałem po kolei .
- Sejf ? - podpowiedział mi Łysy .
- Wiem , ale ... Ale to jest ogromne . Mam to otworzyć ? - załamałem się . A jeśli nie podołam ? Nie chcę trafić do "paki" . Nie teraz . Dopiero zaczynam . Poza tym , muszę chronić Debby .

________________________________________
James , James - 3.00
Bez komentarza xD
Krótki , bo dodałam rozdział 3 na Kochankowie i wybaczcie mi ://
Mam nadzieję , że nie jest tak nudny jak mi się wydaje .
Do zobaczenia ♥
Maja♥

wtorek, 22 lipca 2014

Rozdział 16 Część II

**Nathan**
Wszedłem z powrotem do mojej sypialni . Nigdzie nie mogłem znaleźć blondynki . Usiadłem na łóżku i dopiero teraz usłyszałem szum wody dochodzący z łazienki . " Bierze prysznic . " - pomyślałem . Może by tak bliżej się poznać ?
Wstałem i ruszyłem do łazienki . Bezszelestnie dostałem się do środka i równie cicho zacząłem ściągać z siebie ubranie . Nie zostawiłem na sobie nawet bokserek . Nie wstydzę się pokazać swojego ciała , bo ma ono same zalety . Jest umięśnione , lekko opalone , a nie spalone na węgiel . Swoim przyrodzeniem też z chęcią się pochwalę , bo czemu nie ?
Bez wahania wszedłem pod letnią wodę . Dziewczyna pisnęła widząc mnie i szybko zakryła się zasłoną od prysznica . Ja jedynie cichutko się zaśmiałem . Wziąłem do ręki płyn do mycia ciała . Wysmarowałem swoje ciało pachnącym płynem i zacząłem pieścić je gąbką . Czułem na sobie wzrok dziewczyny . Nie mogła oderwać ode mnie wzroku . Podniecało mnie to . Tego również nie bałem się pokazywać czy też okazać innej osobie , tu mam na myśli jedynie kobiety .
- Choć tu . - szarpnąłem dziewczynę za rękę .Spowodowało to , że teraz stała przede mną cała naga . Uśmiechnąłem się zadziornie i ponownie użyłem płynu, tym razem jednak na jej ciele . Dokładnie wysmarowałem jej brzuszek , ramiona ,szyję , a nawet piersi czy też jej zgrabne i jędrne pośladki . O dziwo nie stawiała oporu . Chwyciłem gąbkę i bardzo delikatnie masowałem jej skórę . Potem sięgnąłem po płyn do mycia głowy , który wylądował jak i na mojej czuprynie , tak i na jej długich , wilgotnych , blond włosach. Wcierałem go delikatnie w jej główkę do póki nie spienił się , potem zabrałem się za swoje włosy , z którymi było podobnie .
Zmniejszyłem wysokość słuchawki , z której ciekła woda . Teraz spadała tuż na nasze głowy . Po skończonym prysznicu wyszedłem z kabiny i zacząłem ocierać się ręcznikiem . Dziewczyna robiła podobnie . Niestety nie mogłem nacieszyć się jej ciałem przy zakładaniu bielizny , ponieważ owinięta dziewczyna w puchaty ręcznik opuściła toaletę . Ja również mając ręcznik na dolnej części ciała wyszedłem z pomieszczenia .
W sypialni ujrzałem ponownie blondynkę , która nie wiedząc , że ją obserwuje , bez pośpiesznie zakładała bieliznę oraz słodką piżamkę w postaci mojej koszulki z misiem .
- Piękne masz te ciałko . - postanowiłem się w końcu odezwać . Debby szybko ubrała wspomnianą wcześniej odzież i usiadła na łóżku patrząc na mnie . Nadal byłem okryty jedynie ledwo trzymającym się ręcznikiem .
- A ja jakie mam ? - podszedłem do niej - Podobało ci się ? - spytałem tym razem siedząc przed nią na łóżku . Spuściła wzrok .
- Po co tam wszedłeś ? - usłyszałem po chwili milczenia . Odezwała się .
- Długo czekałem na taki moment . W końcu udało mi się podziwiać ciebie w oryginalnym wydaniu . - uśmiechnąłem się zadziornie .
- Czyli w jakim ? - zadała mi pytanie lekko się rumieniąc .
- W takim jaki Bóg z tworzył . A teraz wybacz , ale jest późno . Muszę się przygotować na naszą nocna akcję słonko . - zbliżyłem się i musnąłem jej usta . Dziewczyna skorzystała z okazji tego , że byłem zajęty i zabrała mi ręcznik uciekając do łazienki .
Ja nadal siedziałem . Dopiero po chwili zobaczyłem , że jestem kompletnie nagi , co mi za bardzo nie przeszkadzało . Dziewczyna wychyliła swoją główkę zza ściany i powiedziała :
- Ty też jesteś niczego sobie w oryginalnym wydaniu Nathan . - uśmiechnęła się słodko i wskoczyła pod kołdrę .
- Mogę się już ubrać , czy jeszcze się nie napatrzyłaś ? - spytałem śmiejąc się .
- Jeszcze jedno zerknięcie ...- dziewczyna rzeczywiście odwróciła się i ponownie spojrzała na mojego penisa , potem uśmiechnęła się  i odwróciła tyłem do mnie - Teraz możesz .
- Na pewno ? - upewniłem się .
- Chyba ... - zachichotała .
Nie traciłem czasu , bo zostało mi jedynie kilka godzin . Szybko zleciało . Już 20.01 . Kiedy to przeleciało , co ? Pytam ?
Postanowiłem ubrać jak przystało na normalnego mężczyznę bokserki . Potem wziąłem czarną bluzkę , spodnie i inne pierdoły , również czarne . Finalnie wyglądało to nawet dobrze , bo nawet Debby pochwaliła mój wygląd .
- Muszę iś...Co ty robisz ? - ujrzałem Debby bawiącą się moim telefonem .
- Przeglądam sobie twoje wiadomości . - wyszczerzyła się .
- Oddaj go ... - warknąłem i chciałem jej zabrać , ale ona mi się wyrwała .
- Jako TWOJA dziewczyna mam prawo sprawdzać twoje wiadomości , mój kochany Nathanku . Skoro chcesz mi go zabrać , to znaczy , że coś ukrywasz . Znajdę tą szmatę co nią romansujesz ! - pstryknęła mnie palcem . Ja jedynie się zaśmiałem . Oczywiście Debby ciągle miała poważną minę i robiła to co robiła wcześniej .
- A mogę go odzyskać ? Idę już na akcję z chłopakami . - poprosiłem siadając obok niej .
- Nie ... - powiedziała stanowczo .
- A dlaczego ? Jest mój ? - oburzyłem się teraz nie na żarty .
- Jesteśmy razem , tak ? A więc wszystko jest wspólne . Poza tym, po co ci tam telefon ? Będzie cię tylko rozpraszał . - podsumowała .
- Debby , to nie żarty , oddaj mi go . - wyciągnąłem rękę .
- Kochanie , nie ! - warknęła zamykając się w łazience .
- No , no Sykes . Pierwsza kłótnia czy jedynie drobna sprzeczka ? - usłyszałem za sobą Toma . To dlatego Debby tak się zachowywała . Zobaczyła Parker'a za nami i nie chciała wzbudzić podejrzeń , które i tak już spora część bandy miała .
- Sprzeczka . Idź na dół , ja zaraz wrócę . - odparłem , a chłopak opuścił sypialnię .
Drzwi  od łazienki się otworzyły , a z nich wyszła dziewczyna . Podeszła do mnie i oddała mi telefon .
- Mam nadzieję , że nic nie ,jak ty to byś nazwał , spieprzyłam ...- powiedziała .
- Nie , było dobrze . - wziąłem telefon do ręki i wsadziłem go do kieszeni .
- Idę ... Kochanie . - pocałowałem ją gdy ta podniosła główkę .
- Uważaj na siebie ... - usłyszałem . Zrobiło mi się ciepło i miło . Martwi się o mnie ? O mnie ?!
- Martwisz się ? - zaśmiałem się i wyszedłem .
- Tak ... - usłyszałem zamykając drzwi .
____________________________________
Mamy i rozdział 16 ^^
Mam nadzieję , że jest ciekawy i dłuższy niż poprzedni . Starałam się .
Mam teraz do prowadzenia dwa blogi , ten i kochankowienathansykes.blogspot.com , bo now-is-my-moment.blogspot.com jest zawieszony , bo nikt go nie czyta :p . szkoda , ale mam Was na tym blogu i na drugim ♥
Dziękuję za komentarze ♥
Kocham ♥
Drugi rozdział o Kochankach ;) , niedługo pojawi się Bianka -
Idę grać w simsy xD

poniedziałek, 21 lipca 2014

Rozdział 15 Część II

**Nathan**
- Debby ...- próbowałem przerwać nasz pocałunek . Na marne - Debby ...- ponowna próba - Poczekaj ..-w końcu udało mi się oderwać od jej ust .
- Nie podoba ci się ? - spytała zawiedziona .
- Nie ... Znaczy nie o to chodzi ... - uśmiechnąłem się , aby rozluźnić sytuację - Podoba , i to cholernie ...-zachichotała - Jedynie nie wiem czemu to robimy . - powiedziałem .
- W sumie . Ja też ...- oderwała się ode mnie i usiadła " po turecku " na łóżku - Przepraszam .
- Nie masz za co ... - uśmiechnąłem się do niej czule .
- To jak , idziesz na tą akcję ... - spytała zmieniając temat . Ja przybliżyłem się do niej .
- Prawdopodobnie ... - zmizerniałem . Boję się , że nie wrócę , a mam dla kogo .
- To dobrze ... Kiedy ? - spytała .
- Nie pamiętam... Zapytam się Toma .. - wstałem .
- Okej . Ja ... Tu zostanę ... - położyła się i wzięła do ręki pilot .
- Debby .. - popatrzyła na mnie - Pocałujesz mnie jeszcze raz ? - spytałem speszony . Co ona ze mną robi ?! Jak wspominałem wielokrotnie . Nigdy , przenigdy się tak nie czułem .
- Ostatni ..- wskazała na mnie palcem . Ja jedynie nachyliłem się i złączyłem nasze usta . Kolejne magiczne emocje i te uczucie .
- Na ten czas , ostatni . - zaśmiałem i potargałem jej włosy .
- No wiesz co ...- oburzyła się i wlepiła wzrok w ekran urządzenia na ścianie . Ja chichocząc wyszedłem z pokoju i ruszyłem do Parkera .
- Nie wiesz jak się cieszę . - powiedział gdy usłyszał moją decyzję .
- To , kiedy ?- zapytałem .
- Masz kurwa pamięć kutasie .. - zaśmiał się , a ja razem z nim - Dzisiaj o północy . - jeszcze chwilę z nim pogadałem . Po chwili zadał mi kilka pytań o Debby .
- A ta , Sophie ... - zaczął - ... ile ona ma ?
- Prawie 17 ...- odparłem ponownie kłamiąc.
- Co ?! - zadziwił się - Ty z nią ? Z dzieckiem ? - dopytywał .
- Bez przesady . - powiedziałem - Jest dla mnie ważna . Wiek nie ma znaczenia .
- Hm... Od kiedy ? - zapytał . Kurwa długo jeszcze ?
- Od zawsze ... - syknąłem denerwując się jego wypytywaniem o moją ... O moją kobietę . Bo jest moja . Tylko moja , nikogo więcej .
- Aaa ... Pewnie dobra dupa , co ? - zaśmiał się . Co go interesuje moje życie łóżkowe .
- Czemu jesteś taki ciekawski ? Mam ci opowiadać o moim życiu erotycznym ?
- A ty masz takie ? - zakpił .
- Parker ... - warknąłem zaciskając pięści .
- No ale proszę cię . Każdy z nas potwierdzi , że o której by nie przechodził obok waszego pokoju , jest głucha cisza . Kiedy ty ją ruchasz ? - stanął na przeciwko mnie - Nie denerwuj się . Ty wiesz o wszystkich moich pannach , to ja chyba też mogę się powypytywać . Szczególnie wtedy , kiedy ty mi tu gadasz o seksie , a tak na prawdę nic z nią nie robisz .
- Ale te twoje panny , to na jedną noc , a Sophie jest ze mną dużo dłużej . - powiedziałem . Uspokajałem się z każdą chwilą .
- No okej ... Okej ... - poklepał mnie po plecach .
- Do zobaczenia o północy ..-odparłem i strzepując jego dłoń z ramienia , wyszedłem .
Miał rację . W końcu mogą się domyśleć , że to kłamstwo . Muszę coś wymyśleć , aby nic nie podejrzewali . Namowa na seks ? Pff...  Nie zgodzi się . Chociaż ? Nie kurwa o czym ja myślę !


________________________
Wiem , krótki . Mam nadzieję , że mi wybaczycie :(
Dla Was stworzyłam nowego bloga - http://kochankowienathansykes.blogspot.com/
Zapraszam , już biorę się za rozdział ^^
Jedynie wprowadzę drobne poprawki i udoskonalenia (?) w blogu xD

Maja♥